Po prostu gramofon?

Czy warto wracać do przeszłości, czy warto z nią się znów bratać i odgrzebywać rozwiązania już kiedyś istniejące? Czasami warto, czasami nie, można by odpowiedzieć. Szczególnie w tematyce sprzętu stereofonicznego odpowiedzią właściwą wydaje się ta negująca.

Przecież technologia idzie do przodu, pojawiają się coraz to nowsze, a zarazem lepsze rozwiązania, które w sposób znaczący przyczyniają się do polepszania odbioru muzycznego dźwięku. Jest to oczywiście prawdą, jednakże jest jeden element, element naszej przeszłości, który zarówno kiedyś jak i dziś jest doceniany przez wiele osób.

Jest nim gramofon. Gramofon, stosunkowo duży sprzęt muzyczny, z którego za pomocą winylowych płyt odtwarzaliśmy muzykę.

Charakterystycznymi dla nich były trzaski, które bez wątpienia nadawały uroku odtwarzanej muzyce. W czasach nam współczesnych powracamy jakże często do winylu, racząc nasze uszy zupełnie inną jakością dźwięku.

Gramofon, ten nowoczesny, to połączenie przedwzmacniacza oraz całego sprzętu grającego, wyposażonego w najnowocześniejsze wkładki gramofonowe oraz igły. To „on” połączony z resztą domowego sprzętu staje się areną odkrywania starych płyt.

Czy taka podróż w czasie ma sens? Każdy, kto choć przez chwilę zatrzyma się przy tym rodzaju dźwięku stwierdzi, że chyba jednak ma. Że jest to ciekawe przeżycie, warte chwilowego zatrzymania się w pogoni za całą naszą rzeczywistością.

Położenie igły na kręcącej się winylowej płycie, ta chwila oczekiwania na pierwsze dźwięki z niej płynące…to jest właśnie ten magiczny moment, moment wart oczekiwania.